Zapraszamy na nasz profil!
Aktualności
gf24.pl: Najgorszy ruch Tuska

źródło: www.gf24.pl

Sejm przyjął projekt ustawy zezwalającej na ratyfikację unijnego paktu fiskalnego. W ten sposób rząd Donalda Tuska zamierza przyspieszyć na drodze, która ma doprowadzić Polskę do strefy euro. W sytuacji, gdy spowolnienie wzrostu gospodarczego może przerodzić się niebawem w gospodarczy kryzys naszego kraju to ruch nie tylko zły, lecz także niebezpieczny.

Podczas głosowania w Sejmie, które odbyło się 20 lutego, PO, korzystając ze wsparcia koalicjanta oraz posłów SLD i Ruchu Palikota gładko przeforsowała projekt ustawy zezwalającej na ratyfikację unijnego paktu fiskalnego. Sejmowa większość nawet nie chciała, aby projekt wspomnianej ustawy jeszcze raz trafił do komisji, która dokonałaby ponownej analizy jej zapisów.

Wyraz politycznej odpowiedzialności

W czasie sejmowej debaty głos zabrali m.in. premier Donald Tusk oraz minister Jacek Rostowski, którzy argumentowali, że przyjęcie unijnego paktu fiskalnego jest wyrazem naszej politycznej odpowiedzialności i polepszy pozycję Polski w Unii. Z tymi twierdzeniami nie zgadzali się przedstawiciele opozycji, którzy wskazywali, że pakt jest szkodliwy, a tryb jego ratyfikacji niezgodny z Konstytucją. Sejmowa debata była burzliwa, ale niczego nie zmieniła, bo zmienić nie mogła.

Dyskusja wokół wejścia Polski do strefy euro toczy się od dawna. Jednak po głosowaniu w Sejmie, w trakcie którego przyjęto ustawę zezwalająca na ratyfikację paktu fiskalnego dyskusja została już wyhamowana. Nasz kraj wykonał kolejny krok na drodze do przyjęcia wspólnej waluty. Po raz kolejny merytoryczną debatę nad kluczowym dla Polski problemem zastąpiono siłą tworzonych faktów. Zastanawiać może to, że stało się to zaledwie tydzień po powrocie premiera Donalda Tuska z unijnego szczytu budżetowego w Brukseli, gdzie – jak twierdził premier – mieliśmy odnieść ogromny sukces. Rodzi się pytanie, czy przypadkiem w trakcie ostatniego pobytu w Brukseli Donald Tusk nie tylko nie wywalczył niczego ponadto, co wynikało z ogólnych algorytmów Polski, lecz także przypadkiem nie złożył w zamian obietnicy, że Polska wykona kolejne kroki, aby stać się członkiem strefy euro.

Historia wspólnej strefy

Plany utworzenia Unii Walutowej istniały już w latach 60. W latach 70. opracowano plan wprowadzenia wspólnej waluty, a w roku 1979 powstał Europejski System Walutowy, w którym jednostką rozliczeniową stała się ECU. Ale ECU nigdy nie była pieniądzem i nie przyjmowała postaci materialnej. Była jedynie konstrukcją prawno-finansową, umożliwiającą rozliczanie się w handlu międzynarodowym. O utworzeniu wspólnej strefy walutowej Unii Europejskiej zadecydował podpisany w 1992 r. Traktat w Maastricht, który powoływał do życia Unię Gospodarczą i Walutową. W założeniach traktatu wspólna waluta miała służyć większemu zintegrowaniu Europy i rozwojowi jej gospodarki. Podczas szczytu unijnego w Madrycie, w grudniu 1995 r., zdecydowano, że euro będzie nową wspólną europejską walutą, która zostanie wprowadzona w miejsce walut krajowych. Ustanowiono wówczas również system automatycznych przeliczeń walut narodowych na euro.

Kto chciał euro?

Uchwałą Rady Europejskiej wprowadzono również mechanizm kursów walutowych ERM II, który miał zapewnić stabilność walutom krajów spoza strefy euro. Poza tym ERM II miała być przedsionkiem dla kolejnych krajów aspirujących do członkostwa w strefie (pobyt w ERM II jest jednym z kryteriów dopuszczalności państwa do rozpoczęcia procesu zastępowania waluty narodowej euro). Formalnie jednak strefa euro powstała 1 stycznia 1999 r., kiedy w kilkunastu krajach członkowskich UE wprowadzono euro w formie transakcji bezgotówkowych, a od 1 stycznia 2002 r. w formie gotówkowej. Jako pierwsze w strefie euro znalazły się: Niemcy, Włochy, Francja, Hiszpania, Portugalia, Holandia, Belgia, Luksemburg, Irlandia Austria i Finlandia. W następnych latach do strefy euro dołączyły: Grecja, Słowenia, Cypr, Malta, Słowacja i Estonia. Ponadto, na mocy podpisanych umów, 1 stycznia 1999 r. wprowadzono euro w formie bezgotówkowej, a 1 stycznia 2002 r. w formie gotówkowej w Monako, San Marino i Watykanie. Wspólną walutą posługują się także od kilku lat niewielkie kraje: Andora, Czarnogóra i Kosowo.

Euro drogie i niechciane

Na przystąpienie do strefy euro nie zdecydowały się dwa kraje tzw. starej Unii: Wielka Brytania i Dania oraz od dawna będąca członkiem Unii Szwecja. Wielka Brytania i Dania na skutek uzyskania w 1993 r. klauzuli opt-out do traktatu z Maastricht nie były zobowiązane do przyjęcia członkowskiej waluty i nie zdecydowały się przyjąć euro. Referendum w sprawie euro, które odbyło się w Danii we wrześniu 2000 r. pokazało, że Duńczycy wcale nie chcą przystąpienia do wspólnej strefy walutowej. Podobnie było w Szwecji, gdzie w 2003 r. w referendum większość Szwedów zagłosowała przeciwko wprowadzeniu wspólnej waluty. Wielkie kontrowersje towarzyszyły wejściu do strefy euro w 2007 r. Słowenii i w roku 2009 Słowacji. Konsekwencją wprowadzenia euro w tych krajach był nie tylko wzrost cen towarów i usług, co odbiło się negatywnie na życiu słowackich obywateli, lecz także podniesieniu kosztów pracy, co spowodowało, że państwa te stały się mniej atrakcyjne dla inwestorów. Dodatkowo wejście do strefy euro w obu krajach odbyło się w sytuacji, gdy zdecydowana większość ich obywateli była temu przeciwna (tak wskazywały sondaże), a na samą kampanię propagandową z tym związaną władze wydały olbrzymie środki finansowe.

Czy i kiedy przyjąć euro?

Artykuł 4. podpisanego przez Polskę traktatu akcesyjnego mówi, że nasz kraj jest zobowiązany do przyjęcia wspólnej waluty po wypełnieniu warunków określonych w traktacie o funkcjonowaniu UE. W przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii i Danii Polska, podpisując traktat akcesyjny, nie wywalczyła sobie klauzuli opt-out, czyli samodzielnego decydowania o tym, czy i kiedy przystąpić do strefy euro. Wybór momentu zastąpienia złotego wspólną walutą leży w gestii władz krajowych, gdyż Traktat z Maastricht nie narzuca konkretnej daty pełnego członkostwa w Unii Gospodarczej i Walutowej. Tusk wielokrotnie mówił o konieczności wejścia do strefy euro, wskazując nawet konkretne daty. Na posiedzeniu rządu w dniu 28 października 2008 r. zatwierdzono nawet mapę drogową przyjęcia przez Polskę wspólnej waluty. Jednak od tamtej pory postępy w tym kierunku były niewielkie.

Strategiczny ruch Tuska

Teraz w sprawie euro Donald Tusk postanowił nagle przyspieszyć. Robi to w najgorszym dla Polski momencie, w czasie, gdy jego minister finansów i świeży wicepremier deklaruje w jednym z wywiadów, że spowolnienie wzrostu gospodarczego może potrwać rok, półtora, a nawet dłużej. Ale robi to także, nie licząc się z konstytucyjnymi uwarunkowaniami takiej decyzji i opinią zwykłych Polaków. Odpowiedź na pytanie dlaczego to robi, może być tylko jedna. Tusk nie chce zakończyć działalności swojego rządu, nie mając na koncie żadnych realnych sukcesów. Chce przynajmniej wejść do polskiej historii jako ten, który wprowadził Polskę do strefy euro. Minister Rostowski, którego mianował niedawno wicepremierem swojego rządu ma być tym, który dla europejskiej finansjery ma być gwarantem dokończenia procesu wchodzenia Polski do strefy euro. I nie ważne są już konsekwencje, jakie przyniesie to państwu polskiemu i jego obywatelem w przyszłości.

Autor jest dr. historii, przez wiele lat pracował w Urzędzie Ochrony Państwa, następnie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Był również członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. Wojskowych Służb Informacyjnych

 

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby uzyskać więcej informacji, zalecamy zapoznanie się z Polityką Prywatności.